Jak już to było wspomniane, wymowa dźwięków stojących za literami "th" potrafi być dla Polaka trudna, gdyż takie dźwięki nie istnieją w języku polskim. Lecz jeśli tylko wie się jak, to wymowa ich przestaje być uciążliwa. Dziś zajmiemy się wersją dźwięczną.
Podobnie ja pisałem o tym poprzednio, Polacy, nie wiedząc jak dokładnie wymawiać takie słowa jak "the" czy "that", wymawiają je, jakby na początku ich stał dźwięk [d]. A wystarczy wprowadzić drobną zmianę, by z niepoprawnego [d] powstało poprawne [ð].
Zupełnie jak w przypadku wersji bezdźwięcznej, wystarczy powiedzieć [d], ale mówiąc to wystawić koniuszek języka między zęby, i wtedy wymawiamy właśnie [ð]. Wystarczy teraz to tylko odpowiednio dużo razy powtórzyć. Na początku proponuję sam ten dźwięk powtarzać, potem w prostych słowach, jak "the", "that" czy "there", na koniec w zdaniach. Można ponownie posłużyć się tzw. "tongue twister", (czyli zdaniem specjalnie skonstruowanym, by ćwiczyć trudną wymowę, czyli np. polskie "W Szczebrzeszynie..."), np.:
Derek, there's the dog.
Czyli: Derek, tam jest ten pies. Zdania takie nie są zazwyczaj specjalnie logiczne słyszane same, ale przypominam, służą one tylko i wyłącznie ćwiczeniu wymowy.
